Nie iść, ale stać,
Czuć na sobie powiew wiatru,
Słyszeć krzyki dzieci z placu zabaw,
Liczyć czas na zegarku.
Nie iść, ale oddychać,
Bez świadomości,
Jak spala się zapałka,
Nim dotknie zniczy na marmurze.
Nie oddychać, ale mrugać,
Patrzeć jak komuś wyrywa się kartka
Z kalendarza, nakreślam niewidoczne daty,
Czarnym długopisem, On niewidzialnym.
Nie oddychać, ale uśmiechać się,
Tak jak oni robią to dzień po,
Czy po mnie by uśmiechali się?
Czy próbowaliby położyć się obok mnie?
Nie uśmiechać się, ale leżeć prosto,
Ręcę złożyć po bokach, oczy zamknąć,
Napisać, że jutro spotkamy się na polu
Minowym z kości, w których drzemie myśl
Nie leżeć prosto, ale jutro narobić obiadu dzieciom, pomodlić się, podleć kwiaty, pójść kupić chleb. I wino.


