Księżniczka i biada

Długo żegnać się nie można,

Ale zbytnio boli odejść od razu,

Nasze gniazdo puste bez niej,

Ktoś musi odlecieć do dalekiego kraju.

 

Malowała mi uśmiech na ustach,

Śpiewała pod mój taniec,

Teraz każdy chce mi odebrać,

Moją nimfetkę, pasterkę, dziecinkę.

 

Już jej skrzydła się rozkładają,

Już spogląda w pustą przestrzeń

Popychają wciąż ją inni,

Chcą zostawić mnie tu samą.

 

Leci jaskółka do pięknego raju,

Oddała mi swoją lalkę, zabaweczek parę

Zostawiła kilka koralików,

Pęk wspomnień z wiecznego lata.

 

Ja już tylko duszą pustą będę,

Mówią, że nie ma miejsca tam już dla niej,

Lecz w swych dłoniach trzymać będę,

Łzy, sukienki, bajki, radość.

 

Nic nie mówię, kłamię przecież,

Choćbym równik miała przejść,

Znajdę dużą, piękną chatkę,

Dla małej sikorki mej.

 

Będę dzieckiem, będę głupia,

Będę mówić sama do siebie,

Będę płakać, że nikt nie słucha,

Będę bajką pośród ich dziwnych praw.

 

Długo żegnać się nie można,

Więc oddalę się wraz z nią.

Chcą ukłuć mnie wrzecionem,

Jednak ja o północy ucieknę już stąd.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *