W wysokich górach Ambicji i Aspiracji, gdzie co rok wyprawiają się setki tysięcy osób — są bramy, przystanie i kuszące, wygodne windy sprowadzające na dół. Znajdują się tam również sceny, lustra i wiele więcej różnych interesujących obiektów. Jestem też ja — gdzieś na wysokości Łysicy a na nogach mam piękne, błyszczące szpilki Jimmy Choo. Nie mam żadnej mapy ani kompasu — w plecaku jest tylko zeszyt, długopis oraz wiele podręczników. Meta: najwyższy szczyt marzeń — mój własny Mount Everest.
Droga Czytelniczko, właśnie teraz zabieram Cię na wyprawę, która będzie miała mnóstwo wzlotów i upadków, walk oraz wyborów, które mogą zmienić moje życie na zawsze. Góry, w które się udajemy, są szalenie niebezpiecznie i na każdym rogu można spotkać kogoś lub coś, a ich intencje nie zawsze będą dobre. Ta wycieczka może trwać rok, 10 lat, a może całe pół wieku — celem jest mój własny szczyt. Ten ośmiotysięcznik to spełnienie wszystkich moich marzeń. Będę mogła tam prawdziwie dotknąć gwiazd i poczuć coś, co pozwoli mi prawdziwie oddychać.
Marzenia to nieodłączny element moich snów, codziennych czynności oraz myśli. W drodze do nich z każdym dniem napotykam coraz więcej przeszkód, egzaminów oraz pracy. Haczyk jest w tym, że odkąd mój tato powiedział mi pierwszy raz, “Znajdź swoje miejsce pod słońcem” – szukam go jak złota, a gdy już mam go w wyobraźni — czas wyruszyć po niego w realistycznym świecie.
Ten tekst to moja własna mapa, instrukcja, którą piszę, gdy zapomnę, zgubię się lub będę bliska krawędzi poddania się. Jednak co z tymi przeklętymi szpilkami? Kto normalny wspina się na górę w tak niewygodnych i drogich butach?
Broń za 3000 złotych
Te buty — to nie zwykłe buty. To cudowne, białe i nowe 5-centymetrowe szpilki marki, które kosztują fortunę. Ta cena nie jest przypadkowa. Jest ceną, którą płacę za podjęcie się wyprawy po marzenia. Czymś, co tragicznie wygląda na szlaku i tak samo tragicznie odczuwa się na stopach po wielu godzinach wędrówki. Jednak na szczycie, prezentuje się anielsko. Mówiąc wprost, jest to moja własna broń: ambicja.
To uczucie bywa na tyle mocne, że pożera mnie od środka, a jednocześnie jest moim elektrycznym silnikiem, który napędza mnie do przodu. Cecha ta brzmi świetnie, ale tak samo w pewnych momentach nie daje mi żyć spokojnie. Szepcze nad uchem, że nic nie robię, nie powinnam odpoczywać i że nie dosięgnę celu, jeżeli dalej będę tak siedzieć. Jak coś tak pięknego może być aż tak niebezpieczne?
Jeżeli jest marzenie, jest też siła, aby go spełnić
Gdy szukam sposobu, jak poradzić sobie z ambicją, wpada mi myśl o róży. Jest pięknym kwiatem, ale ma mnóstwo cierni. Więc jak mogę ją trzymać, nie kalecząc dłoni? Najprostszy sposób: rękawiczki ogrodnicze. Jednak jak je znaleźć? Na pewno będą u ogrodnika, który podjął się uprawy tej róży. U niego pojawiła się ta chęć i z każdym dniem odkąd ją zasadził, znajdował nowe narzędzia oraz sposoby na nią. Kim byłby ogrodnik bez róży oraz innych roślin? Zatem kim byłabym ja bez swojej róży? To ona daje mi pewną rolę, sens życia oraz cel. Skoro u mnie jest, to znaczy, że mam też pewne narzędzia, które pozwolą mi o nią odpowiednio zadbać. A więc moje piękne Jimmy Choo, kto powiedział, że nie umiem chodzić na szpilkach pod górkę?
Labirynt Luster
Kolejnym punktem naszej wyprawy, są lustra. Pewnie zastanawiasz się, co one robią na górskich stokach? Bywają różne: jedne powodują, że wyglądam ładniej, drugie na odwrót. Jeszcze inne pokazują mi wszystkie moje wady, a drugie — moją dziecięcą postać. Krótko mówiąc, lustra ukazują to, co jest w mojej głowie. Każde moje uczucie, myśl, chętnie prezentują. Najbardziej niebezpiecznym momentem przeprawy przez nie, to chwila, kiedy nagle do mojej głowy wlatuje zwątpienie, słabość, wątpliwość w moje umiejętności, marzenia i siebie. Wtedy dookoła mnie widzę wszystkie te negatywne odbicia, a moja chęć poddania coraz bardziej się do mnie zbliża. Jak pozbyć się tych myśli?
Prawdą jest, że bardzo boję się upadku. A jeszcze bardziej tego bólu doświadczonego po tym, jak poniosę porażkę lub się poddam. To jakbym zmarnowała życie albo utraciła cały jego sens. Jednak rozumiem, że myśli zwątpienia bywają normalne, tak samo, jak różne błędy i chwile słabości, których doświadczamy w trakcie wędrówki po marzenia. Jak nie zwieść się lustrom?
“Lustereczko, lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy na świecie?”
Mija pewien czas. Siedzisz w ogrodzie swojego wymarzonego domu i spoglądasz w gwiezdne niebo. Powiewa lekki wiatr, obok ciebie leży twój zwierzak, a z kuchni niesie się pyszny zapach potrawy, którą gotuję twoja druga połówka. Udało ci się. Spełniłaś swoje największe marzenie i teraz możesz pływać w jego wodach, odkrywając głębiny i możliwości. Jednak nie – czekaj. Przewińmy do początku.
Teraz stoisz w labiryncie luster, przed tobą jest odbicie słabej i małej ciebie, a w twojej głowie gra myśl, że jesteś niewystarczająca. Paskudny widok może lepiej go zatrzymać?
Moją największą zaletą w życiu, jest to, że mam wybór: iść dalej lub odpuścić. Każda moja myśl jest jak powiew wiatru, deszcz lub mgła. Ona minie. Tak samo, jak moje życie. I dokładnie jak po burzy wiosną kwitną drzewa i wychodzi słońce, tak i moje burzliwe myśli ustąpią tym dobrym. A jeżeli już jestem w tym labiryncie, to mogę się wreszcie przyjrzeć sobie z różnych stron i popodziwiać to, jak daleko zaszłam.
Życie jest cudowną przygodą. Podróżą, która pozwala nam odkryć każdy pierwiastek świata i siebie. Wyprawa w góry to wielkie przedsięwzięcie. Jednak pomimo wszystkich zdradliwych luster, bolących szpilek, wind, które kuszą swoim luksusem i wiozą na dół czy scen, na których występujemy przed ogromną widownią — to też wspaniałe doświadczenie i ogromny skarb. Złe chwile są i będą, ludzie będą ściągać nas na dół, ale kto inny przeżyje to życie za Ciebie? Wierzę, że zawsze lepiej być “dziwnym marzycielem” niż być zamkniętym w klatce swoich myśli i strachu. A do przyszłej mnie, która kiedyś dosięgnie celu: mam nadzieję, że para Jimmy Choo na szczycie wyglądała zjawiskowo. Z całą miłością, YP.



