Nowy Rozdział W Życiu – Czyli Kiedy Trzeba Zrobić Krok W Tył, Żeby Ruszyć Naprzód.

Mija dzień za dniem. Tydzień, miesiąc, kolejna wiosna. “Musisz odejść, już skończył się ten rozdział w twoim życiu.”, “Idź dalej, jeszcze tyle wspaniałych momentów przed tobą!”, “Na co czekasz? Przecież wiesz, że to już nie dla ciebie.” – Dziękuję Wam wszystkim za radę, ale teraz gdy już szykuję się do wyjścia, przypomniałam sobie o najważniejszym: nie wiem jak stąd wyjść. Widzę drzwi i nawet może są już otwarte. Ale druga ręka ciągnie mnie w przeciwną stronę. Moje walizki ze wspomnieniami nie chcą się zamknąć. Cały czas proszą, żeby zostać. Ten pokój – kiedyś był kolorowy i ładny, ale teraz coraz więcej tu szarości. Wiem, że muszę iść, ale jak mam odejść?

Gdyby ktoś mógł mi podać receptę, instrukcję jak się pożegnać i łatwo odejść od sytuacji, która nie jest już dla mnie, byłoby łatwiej. Obyłoby się bez zbędnych nadziei i smutku.

Nigdy nie spodziewałam się, że mogę być tak uparta. Jak małe dziecko, które błaga mamę o pójście do sklepu z zabawkami – tak i ja przekonuje siebie, że wcale nie muszę odchodzić, że nic mi nie zaszkodzi. Jednak ta dorosła część mnie, ona przeczuwa i szepcze mi na ucho, że ten rozdział już został napisany.

Kto ustala długości rozdziałów? Czy mogę na siłę dopisać jeszcze kilka zdań? Jak bardzo zmieni się wtedy cała historia? Wewnętrzny głos, siła, podświadomość – jakkolwiek to nazwać, działa z czasem coraz mocniej. Jakby rzucała we mnie kamieniami – najpierw małymi, potem dużymi głazami. Gdy pojawia się świadomość, że muszę odejść od sytuacji, osoby lub innej historii, do walki stają dwie wersje mnie: pierwsza nie chcę odpuścić, jest jakby niewidoma na jedno oko – widzi tylko iluzjonistyczne pozytywne strony. Druga jest ostrożna, wie, co jest dla mnie lepsze, próbuje kierować mnie w dobrą stronę.

Zatem skoro wiem, co będzie dla mnie lepsze, dlaczego staję się swoim własnym wrogiem? Walczę przeciwko możliwie lepszemu życiu? Wydaję mi się, że w takich wypadkach kontrole nade mną przejmuje strach. Bo “możliwie” lepsze życie brzmi, jakby ktoś mi podał dwie identyczne pigułki, ale jedna z nich jest zatruta. Podjąć się ryzyka, czy zostać w bezpiecznej opcji? A może pytaniem jest, jak bardzo bezpieczna jest ta opcja? Jeżeli zostanę w starej rzeczywistości – na początku będę czuć się komfortowo. Jednak jeżeli cały czas dostaję to samo ulubione danie, przez kilka miesięcy – z czasem zacznę go nienawidzić. Będę odczuwać żal, chęć zmiany, będę nie znosić tego, że doprowadziłam się do momentu, kiedy coś, co było niezwykle smaczne, zamieniło się w koszmar. Więc czy warto jest zostać i widzieć jak wszystko, co pamiętam jako piękne, zaczyna się psuć – czy lepiej odejść z dobrymi wspomnieniami?

Gdy wyobrażam sobie moje przyszłe życie, zawsze zadaję sobie pytanie: jak trafiłabym w to miejsce? Jakie decyzje bym podjęła, co bym zmieniła, od czego bym odeszła? I wtedy zaczynam rozumieć, że nie mam zielonego pojęcia. Prawdą jest, że zbyt bardzo przejmuję się kontrolowaniem wszystkiego wokół mnie. Wydaję mi się, że jeżeli zostanę w starej rzeczywistości, nie będę musiała uczyć się panowania nad nową sytuacją, nie będę musiała się martwić, że czegoś nie rozumiem, że nie odkryłam jeszcze tej części mnie. Ale wtedy zdaję sobie sprawę, że gdy teraz tu piszę – żeby dojść do tej chwili, musiałam zmienić bardzo dużo w moim życiu. I gdy zaczynam sobie ufać w tej zmianie i odchodzeniu – życie staję się łatwiejsze, lecę na autopilocie i odkrywam. To jak podróżowanie – szkoda jest się zamknąć w ciasnym pokoiku i nie widzieć wszystkich cudów świata wokół nas. Pozwól sobie na życie pierwszy raz – no, chyba że jesteś wampirem! YP.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *