Światła, Kamera… Akcja! – Czyli Jakie Role W Życiu Gramy?

     Zapalają się światła, trwa odliczanie, a twoje nogi jak zaczarowane wbiegają na środek parkietu. Przez ułamek sekundy panuje cisza — niby tak krótko — ale jednak wydaje się trwać wieczność. Wystarczy, że lekko podniesiesz głowę, a napotkasz wyczekujące spojrzenia, skupione twarze wypatrujące każdy twój błąd, każde mrugnięcie, każde drobne drgnięcie. W końcu do twoich uszu przerywa się głośna muzyka, a ciało — w rytm zaczyna tańczyć. Występ na scenie, czy prawdziwe życie?

      Jaki scenariusz dzisiaj odegrasz? Z jaką rolą wejdziesz do pomieszczenia? Każdy jest głównym bohaterem, wie, jaki będzie jego kolejny krok. Ty za to czujesz pustkę — jakbyś wypadła z rytmu. Nie wiesz, jaka jest choreografia, jesteś jak widz na scenie.

Ja doświadczam takiego stanu dosyć często. I choć spędziłam dzieciństwo w kółkach aktorskich — gdzie wmawiano mi, że zawsze powinna być dobra mina do złej gry — czuję się jakbym zapomniała tekstu, którego nigdy nie dostałam. Problem w tym, że świat z każdej strony chce mi pokazać, jaki każdy jest idealny, odnosi sukcesy, spełnia marzenia, pisze na nowo historie. Tymczasem dla mnie jakby zabrakło rozdziału, nie ma dla mnie roli, przez co błądzę. Więc pytam: jaką role dało mi życie? Czy powinnam ciągle improwizować? Czy może to moja wina, że nie wiem, jaką historię chcę po sobie zostawić?

     Jaką rolę ofiarowało mi życie? Może zapomniało? Albo pomyliło mnie z kimś innym? Czemu każdy wydaje się znać scenariusz tylko nie ja? Jak kiedyś Franz Kafka powiedział:

“Było mi wstyd, gdy zdałem sobie sprawę, że życie to bal przebieranców, a ja przyszedłem ze swoją prawdziwą twarzą”

     Szukanie przebrania nie jest łatwe. Wydaję mi się, że wszyscy odgrywamy pewne kreacje możliwe, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Są momenty, gdy czuję, że inna część mnie przejmuje stery. Tak jakby moje ciało było szmacianą lalką, a mój mózg w zależności od sytuacji wybierał różne wersje mojej osoby do sterów.

Jednak pomimo tego, że pojawiają się w moim życiu inscenizacje, to czuję, że za tym nie nic większego. Szukam swojego celu, misji, która spowodowałaby, że docierając do ostatnich chwil mojego życia — wiedziałabym, że odnalazłam prawdziwe szczęście, osiągnęłam swój cel.

     Wiem, że jestem po coś na tym świecie. Denerwuję mnie, że nie umiem znaleźć tego sensu. Chcę odkryć coś, co zbuduje mnie, da mi satysfakcje z życia. Bo muzyka gra i powoli mija, a ja próbując improwizować, boję się, że nie zatańczę mojej części, że melodia minie szybciej niż ja odkryję cel.

Mój tato zawsze powtarza, że należy znaleźć swoje miejsce pod słońcem. Tylko jak go znaleźć? Nikt nigdy nie dał żadnej mapy, instrukcji obsługi życia. Musisz sama wyruszyć w wędrówkę gdzie z każdej strony czyha niebezpieczeństwo, a czas niesamowicie szybko ucieka. Jednak zastanawiam się: czy w świecie materialnych wyznaczników, sukcesów i sławy — da się żyć pierwszy raz?

     Zwłaszcza teraz, gdy w mediach społecznościowych widzimy codziennie wyidealizowane treści, ludzi, którzy w wieku 7 lat zarobili pierwszy milion — czy jest miejsce na poznawanie i naukę? Czy jest miejsce na moment niewiedzy co zrobić ze swoim życiem? “Spełniaj marzenia” – ale jakie marzenia? Czy jestem gorsza od innych przez to, że nie wiem, w którą stronę mam iść?

     Życie jest pełne znaków zapytania. Ja czasami czuję się jakbym była znakiem zapytania. Jednak w tym całym wirze oczekiwań, “dobrych przykładów”, wymagań — wydaję mi się, że gubimy się w strachu. Panikujemy, boimy się tego, że czegoś nie umiemy, co ktoś pomyśli. Boimy się, że nie damy rady. Jednak czy naprawdę chcemy spędzać życie w taki sposób? Jeżeli moje nastawienie będzie od początku nacechowane negatywnymi emocjami — moja rzeczywistość pokaże mi świat takim, jakim się go obawiam. Jednak jeżeli nauczę się wygrywać drobne chwile, dni — to w końcu nauczę się wygrywać całe lata i życie. Nie muszę być milionerką w wieku 16 lat, nie muszę wiedzieć jaką pracę będę mieć, na jakie studia pójdę. Życie jest krótkie, kiedy wmawiamy sobie, że jest. Moje życie jest długie i jest w nim przestrzeń na niewiedzę, błędy, ale też na sukcesy i marzenia. Wygraj swój dzień – rób to co kochasz, bądź z tymi, kogo kochasz i powiedz to. A strach zostaw na seans horrorów w Halloween. YP.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *