Mój dom: zbudowany z kolorowych cegiełek. Wszystkie są różne — mają różne barwy, tekstury i wzory tak jak moje ciało. W środku na ścianach mienią się mozaiki. Niektóre błyszczą, inne są ciemne — tak jak moje emocje. W oknach są witraże. Gdy przez nie wyglądam, różnie widzę — czasami spostrzegam bujne lasy, błękitne fale, a w inne dni widzę burze, pustynie. W domu jest trzysta pokoi wypełnionych książkami, gdzie zapisują się moje myśli. Są magiczne drzwi do mojej pracowni: jak przez nie wchodzę, trafiam do kosmosu, gdzie piszę. Jest sala filmowa, gdzie gwiazdy reflektują moje wspomnienia. Na dachu znajduje się ogród, gdzie rosną róże — każda symbolizuję osobę, która powoduje, że moje dni są lepsze. Na szczęście nie brakuje mi takich kwiatów. Są ciche kąciki, bezpieczne zatoki, ale też kaniony złości, strumyki dla łez, wyspy zabawy i radości. Kocham mój dom. Jednak dlaczego z niego uciekam? Dlaczego się go boję? Dlaczego się go wstydzę?
Takie pytania krążą w mojej głowie bardzo często. Jak mogę pisać o sobie, skoro czasami sama wyrzekam się siebie? Swojego ciała? Swoich cech? Jak mogę udawać kogoś innego, żeby być “lepsza”? Cena za to jest zbyt droga i postanowiłam, że należy ją zmienić. A odpowiedzi i klucza do mojego szczęśliwego domu, chcę znaleźć tutaj. Zapraszam Cię do wspólnej podróży.
Nie tak dawno temu, zauroczyłam się w pewnym chłopaku. Miał naprawdę dobre poczucie humoru, ciekawe zainteresowania i przykuwającą uwagę osobowość. Lubiłam to, w jaki sposób się zachowuje, jaki towarzyski jest. Problem w tym, że czułam narastającą presję za każdym razem, gdy byłam w jego towarzystwie. Czułam, że jestem nudna, nie mam nic ciekawego do opowiedzenia, że moje żarty są suche. Nie widziałam żadnego powodu, dlaczego on miałby być zainteresowany tym, co robię, co mówię, kim jestem. Zamiast ekscytacji i radości odczuwałam strach. I wtedy nie wiedziałam co robić. Bałam się być sobą. Nie chciałam, żeby mnie nie lubił, myślał o mnie źle, bo mi zależało. Jednak przerażał mnie fakt, że muszę dostosowywać się do drugiej osoby, żeby zachować tę nadzieję, żeby poczuć jakąś swoją wartość.
Boję się, że ktoś może mnie nie zaakceptować. Jestem w stanie wykreować z siebie całkowicie inną osobę, ale pod koniec dnia nie będę szczęśliwa. Bo nie jestem dobrą aktorką, gdy chodzi o prawdziwe życie, o prawdziwe relacje. Zdaje sobie sprawę, że tak nie powinno być. Powinnam się otaczać ludźmi, którzy akceptują mnie taką, jaką jestem, nie mają problemu do moich żartów, nie muszę ich przepraszać za to, że próbuję być sobą. Ale dlaczego nie potrafię odpuścić?
Przeraża mnie jedna myśl: mam 15 lat i tak bardzo boję się być sobą. Mam 15 lat. Naprawdę nic nie wiem jeszcze o życiu. Piszę, bo nie wiem i próbuję się dowiedzieć. Dlaczego tak bardzo zwracam uwagę na to, czy ktoś mnie polubi? Dlaczego oczekuję od siebie, że będę idealna, perfekcyjna? Możliwe, że ta osoba nigdy nie powinna była być rozdziałem, częścią mojej historii, a tylko wątkiem pobocznym? Chciałabym sobie powiedzieć: “przepraszam, że cię opuściłam i się ciebie wstydziłam”. Każdy moment, każda myśl, którą poświęciłam na ocenianiu samej siebie, przemyśleniu co mogłabym zrobić inaczej, uświadamia mi to, że jestem gotowa zwątpić w siebie, niż odpuścić i dać sobie szansę na doświadczenie spokoju, harmonii w byciu sobą. Nawet jeżeli oznacza to odejście od kogoś.
Jednak, gdy spoglądam na swoje refleksje, mam pustkę w głowie. Nie wiem, jaka jest odpowiedź na mój problem. Ale zdaję sobie sprawę, że to normalne, że nie wiem. Gdybym wiedziała, czy miałabym po co pisać? Nie chcę, żeby ktokolwiek krzywdził mój dom, zatruwał moje kwiaty, wybijał moje witraże. Chcę, żeby wchodziły do niego osoby, które są oczarowane nim, dbają o niego. Jednak przede wszystkim na początku ja chcę o niego zadbać. Przeczytać moje myśli, odkurzyć mozaiki, obejrzeć kolejne wspomnienia. Bo naprawdę kocham mój dom i naprawdę czasami za nim tęsknie. A może kiedyś, znajdę odpowiedź na moje frustracje, albo może Ty znasz odpowiedź na to pytanie? Odkrywajmy, uczmy się. Życie mamy tylko jedno, przykro byłoby spędzić go z dala od siebie samego.
Z miłością,
ja, do samej siebie.



