Życie 15-letniej kobiety i 35-letniej dziewczyny

Czyli “I wanna be thirty, flirty and thriving” * czy może I wanna be fifteen, free and wild?

*cytat z filmu  13 Going on 30, reż. Gary Winick, Columbia Pictures 2004.

    „Mam 15 lat, właśnie siedzę za biurkiem i piszę tę pracę. Jutro mam lekcje, muszę jeszcze zrobić zadanie z matematyki, a mama prosiła, żeby kupić mąkę i jabłka. Słabo się uczę. Muszę popracować nad historią i polskim –  nie mogę być najgorsza w klasie. Muszę trochę schudnąć, bo Ania jest chuda i ładna, a ja nie. Chciałabym już być dorosła, mieć ładne ciało, chodzić na randki z moim chłopakiem, ale w sumie fajnie było, kiedy byłam dzieckiem. Wtedy nie przejmowałam się trądzikiem i włosami na rękach…” – jeszcze nie kobieta, ale już nie dziewczyna. Młoda, rozkojarzona, próbująca ogarnąć życie, ale dalej nie wie, co chce zrobić. Przejmuje się oceną z kartkówki z fizyki, na Instagramie znajduje sobie nowe kompleksy. Brzmi podobnie?

pexels-maxravier-3348489

    „Życie 15-letniej kobiety i 35-letniej dziewczyny” to temat, który zauważyłam na jednym z plakatów w moim pokoju, jednak uświadomiło mi to, że jest to coś, z czym borykam się codziennie. Próbuję żyć jak dorosła, zorganizowana, zdyscyplinowana kobieta, która ma jasne cele i chęci. Jednak przytaczając moje myśli, jestem tylko na początku tej wizji i tak naprawdę brzmi to całkiem żałośnie, gdy wylewam to na papier. Właśnie to popchnęło mnie do pytania: kim jestem, kim byłam i kim będę być? Chcę spojrzeć na siebie z perspektywy kogoś innego — odkryć kim jest ta dziewczyna, jaką ma przyszłość, jak będzie wyglądało jej życie za 20 lat. A przede wszystkim: chcę odkryć cenność i ważność tego, kim jestem teraz.

Przyszłość kontra rzeczywistość

     Życie 15-letniej kobiety wcale nie jest łatwe. Charakteryzuje się nazbyt szybkim brnięciem w dorosłość, podczas gdy ciało, emocje i otoczenie zatrzymuje nas w okresie adolescencji. Ja jestem idealnym przykładem na to zjawisko. Mam mnóstwo planów na przyszłość — żyję tym, co będzie za miesiąc, rok, dekadę. Staram się wyglądać i zachowywać jak starsza wersja mnie.

Problemem, jest docenianie przyszłości bardziej niż teraźniejszości. Nie zwracam zbytnio uwagi na to, co się dzieje w tym momencie, ponieważ jestem w moich wizjach życia, do którego mnie ciągnie. Jednocześnie żyjąc marzeniami, spełniam je w tym momencie, ale zastanawiam się: czy nie tracę przez to beztroskich chwil młodości? Czy będę żałować, kiedy będę starsza? Przecież jak byłam małą dziewczynką, nie mogłam się doczekać tego czasu, w którym się znajduję. Czy za mało go doceniam? Co mogę zrobić, aby zamienić ten dzień w marzenie?

     Na chwilę wróciłam do myśli małej mnie. Wyobrażałam sobie, że będę popularną, piękną i wysportowaną dziewczyną, która ma mnóstwo ubrań i kosmetyków. Miałam chodzić na dużo imprez, śpiewać i jednocześnie dobrze się uczyć. Teraz gdy patrzę na siebie, wydaję mi się, że mała ja byłaby ze mnie dumna i podziwiałaby mnie za to, kim jestem. Może nie spełniam wszystkich jej wymagań, ale jestem o wiele szczęśliwsza, niż mogłabym być. Jednakże, co pomyślałaby o mnie starsza ja?

Zdjęcie 2-letniej mnie

Dom dla każdej wersji mnie

pexels-gghg-2150536589-31190447

     Mam 35 lat. Jak wspominam swoje nastoletnie lata? Czy czegoś żałuję? Co chciałabym zrobić inaczej? Wydaję mi się, że kimkolwiek będę za 20 lat, nie chcę żałować niczego, co robię aktualnie. Nie chcę wracać do tego okresu, obmyślać co zrobiłam dobrze, a co źle, ponieważ zawsze będzie coś, co mogłabym zrobić lepiej. Jednak skłania mnie to do pytania: czy w tamtym momencie byłabym w stanie wykonać to bardziej udanie? Czy w tamtym momencie byłam najlepszą wersją siebie? A jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, czy mogę przewidzieć przyszłość i teraz doprowadzić do tego, że będę celującą wersją siebie zawsze? Ta myśl jest dla mnie bardzo motywująca. Chcę zdziałać w maksimum moich możliwości. Pragnę, aby starsza wersja mnie nie musiała się martwić o swój los, a była w stanie piąć się wyżej. I chociaż wiem, że nigdy nie będę idealna, to chcę zrobić wszystko, aby zbudować bezpieczny, pełen miłości dom, dla małej mnie, teraźniejszej mnie i przyszłej mnie.

Recepta na bogactwo

     Żyję tylko raz. I najbardziej na świecie, chcę, żeby moje dni spełniały moje marzenia. Jednak co z moim szybkim brnięciem w dorosłość? Co z nieustannym patrzeniem w przyszłość? Czy życie w przyszłości jest warte tego, co omijam teraz? Zadając sobie to pytanie, zauważam, że wybiegając w czas, skupiam się na tym, co kiedyś zrobię, co będę mieć, jak niesamowitą osobą będę. Jednocześnie tracę i nie zauważam tego wszystkiego, co mam teraz. Niedawno przeczytałam frazę, która głęboko uświadomiła mi to, o czy mówię:

Aby być bogatym, należy najpierw zauważyć, co już się ma.

Okazuję się, że jestem bogata. Mam kochającą rodzinę, przyjaciół, którzy są ze mną na dobre i na złe, żyję godnie, szczęśliwie i w dostatku. Znajduję się teraz w niezwykłym momencie życia: powoli wchodzę w dorosłość, ale nadal mogę rozkoszować się wolnością i zabawą wynikającą z bycia dzieckiem. Był to jeden z powodów, dlaczego zaczęłam pisać: przede mną jeszcze niezliczona ilość przygód i sytuacji, ale jest też ten moment, ta sekunda, w której ja piszę, ty czytasz. Korzystajmy z tego — nie wiemy, co będzie jutro, za tydzień, za rok. I chociaż dalej uważam, że marzenia, wizje przyszłości są nieodłącznym elementem bycia, to ja za żadną cenę nie oddałabym tego okresu, gdzie jestem teraz. Mam nadzieję, że Ty również możesz być usatysfakcjonowana z tego, gdzie jesteś w tym momencie.

Podsumowanie

     Podsumowując moje wywody, chcę powiedzieć, że pomimo tego, czy jesteś 15-letnią kobietą, czy 35-letnią dziewczyną, wiek to naprawdę tylko liczba i nigdy nie jest za późno czy za wcześnie, żeby spełniać swoje marzenia. Nie żałuj niczego, co było kiedyś — przecież to te rzeczy przywiodły cię do momentu, w którym jesteś. I właśnie teraz możesz podjąć się tego, co cię uszczęśliwi. Dla mnie ta podróż kończy się tutaj, ale dla ciebie wcale nie powinna. Zachęcam cię do interpretowania i odpowiadania samodzielnie na zadane tu pytania. YP.

2 komentarze do “Życie 15-letniej kobiety i 35-letniej dziewczyny”

  1. Świetny wpis. Sama zawsze byłam bardzo dojrzała na swój wiek, miałam swoje wartości, zasady i trzymałam się ich, bo już wtedy wiedziałam, że to właśnie one budują moją tożsamość. Zawsze jednak miałam w sobie to wewnętrzne dziecko i do teraz je pielęgnuje. Ważne jest, aby zachowywać się po prostu autentycznie i tak jak naprawdę się czujesz. Nie ma co się wstydzić, ja już jestem dorosła a wciąż kolekcjonuję pluszaki haha.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *