5-gwiazdkowy Hotel Prawda – Czyli O Wielkich Oczekiwaniach I Głębokich Rozczarowaniach.

Panie i Panowie, dzieci oraz dorośli, witajcie w Hotelu Prawda. Ten luksusowy resort jest położony tuż obok błękitnego morza. Dostępne jest ekskluzywne SPA oraz mnóstwo restauracji i barów. Zapraszamy serdecznie na naszą salę balową, gdzie co wieczór jest grana na żywo muzyka najlepszych wykonawców. To właśnie tutaj nasz znakomity personel dotrzyma wszystkich starań, aby Pański pobyt zamienić w niesamowitą przygodę oczekiwań i rozczarowań! Życzymy miłego wypoczynku…

Droga Czytelniczko, pewnie zastanawiasz się, co robimy w tak dziwnym miejscu, jak… hotel? Widzisz, zaczęłam zauważać, że w moim życiu do bardzo wielu rzeczy, osób i miejsc przywiązuję wielkie wymagania i nadzieje. Jest to jak branie dwóch tabletek naraz, ale jedna to trucizna, druga to witaminka C. Nigdy nie wiadomo jak będzie: czy moje oczekiwania się sprawdzą, czy runę w przepaść totalnego rozczarowania? Taki upadek trwa zazwyczaj długo, a najgorszą częścią jest zetknięcie się z ziemią, gdzie nie ma miękkiego lądowania — jest tylko surowa, twarda rzeczywistość. Zatem zaczęłam się zastanawiać: skąd biorą się nasze oczekiwania? Czy specjalnie wpychamy siebie do spirali rozczarowań? Jak ominąć przykre lądowanie w prawdzie?

Tak więc oto przyjechałam do Hotelu Prawda, gdzie postaram się znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Najpierw udajemy się do SPA gdzie pomiędzy olejkami i saunami znajdujemy pierwszy punkt prawdy: oczekiwania co do siebie.

SPA Dla Ciebie

Oczekiwania co do siebie są czasem bolesne. Ja wychowałam się w ambitnym i wymagającym środowisku. Uwag i “dobrych rad” było w moim czasie dorastania dużo, jednak zawsze kończyło się na tym, że każdy miał wobec mnie pewne wymogi. “Masz się lepiej uczyć”, “czytaj dużo książek”, “nie siedź za długo w telefonie, bo zgłupiejesz”. W końcu przełożyło się to na to, że ja wobec siebie stworzyłam pewne oczekiwania, a kiedy coś nie idzie według mojego planu — emocje biorą górę i jest twarde lądowanie. Zwykle te wymogi są na płaszczyźnie nauki, marzeń oraz wyglądu. Mam się dobrze uczyć, przykładać się do zdobywania celów, oraz zawsze wyglądać ładnie i schludnie. Oczywiście niemożliwe jest, żeby wszystko było tak idealne, więc kiedy coś mi nie wychodzi, doświadczam głębokich rozczarowań wobec siebie. Zaczęłam się więc zastanawiać: jak zaakceptować swoje przegrane? Jak ratować się podczas upadku?

Na to obsługa z hotelu przyszła mi na pomoc z apteczką, w której znalazłam różne, ciekawe elementy. Po pierwsze — spadochron. Zdałam sobie sprawę, że jedynym powodem, dlaczego lądowanie jest twarde i łamie mi wszystkie kości, to dlatego, że sama sobie wmawiam, że jestem do niczego, znowu przegrałam — tak jakby świat miał się za chwilę zawalić, bo nie udało mi się czegoś zrobić. Spadochron daje mi czas. Wręcza mi chwilę dla siebie, gdzie, zamiast krzyczeć i panikować, mogę spojrzeć w swoje myśli, przeanalizować swoje błędy i postępy.

Po drugie — chusteczki. Bo nie wiem czemu, czasami blokuję swoje emocje. Nie chcę dopuścić tej myśli do siebie, że nie spełniłam swoich oczekiwań, przez co się męczę. A gdybym mogła po prostu dać upust tego, co mnie wykręca w środku i pozwolić na to rozczarowanie? Pozwolić na łzy, rozmowę, odpoczynek?

I ostatnie: lusterko. Bo nieważne jak dużo zrobię błędów, będę chciała się poddać i za każdym razem będzie nachodzić mnie rozczarowanie, to na koniec dnia przynajmniej mogę zobaczyć, jak dużo przeszłam i jak dużo zrobiłam. Mogłam nigdy nie spróbować, nie oczekiwać od siebie nic i stać w miejscu, ale postanowiłam, że chcę zawalczyć o lepsze życie. I ono kiedyś nadejdzie.

SPA zwiedziliśmy, teraz czas na lekki powiew morskiej bryzy. Bar nad plażą, gdzie w szumie morza i krzyków mew poszukamy kolejnych odpowiedzi. Czas na oczekiwania wobec innych.

Morska bryza obrazów

Kolejne oczekiwania… Kolejne pułapki. Gdy przychodzi co do czego, w relacjach często pojawiają się pewne wymogi wobec drugiej osoby. W mojej głowie takie rodziły się prawie cały czas, ale zdaję sobie sprawę z tego, że to normalne. Bo mam jakieś wzory kontaktu, współprac czy zachowań. Mam swoje opinie i wizje tego, jak chcę, żeby wyglądała poprawna relacja. Oczywiście nie ma oczekiwań bez rozczarowań i bardzo często na nich się wywalałam. Bo jak zwykle się sama przekonywałam, moje oczekiwania były dla tej osoby niemożliwe, tak jakbym kazała im grać jakąś role. Męczyły mnie moje własne wymogi, bo zawsze powodowały, że nie spełniałam się w relacji, ulegałam jakimś stereotypom stworzonym w mojej głowie. Jedynym czego chcę, to żeby wyciszyć swoje oczekiwania i doświadczyć prawdziwie tego, kim druga osoba jest.

Zaczęłam się zastanawiać: czy ja rozczarowuję się osobą, która nie spełnia moich oczekiwań, czy sobą, że takie stawiam? Wydaję mi się, że to nie chodzi o to, że druga osoba nie spełnia moich wzorów, tylko o to, że ona po prostu nie jest tym, kogo stworzyłam sobie w wyobraźni. Zamiast dążyć do prawdziwego poznania jej osobowości, kreuję z w niej obraz, staram się jej dodać cechy, których nie ma.

Podsumowanie

Nadchodzi wieczór, a muzyka rozbrzmiewa w sali balowej hotelu. Na parkiecie jest wiele tańczących par. Zaczynam się zastanawiać, gdzie w tym rytmie melodii jest czas na oczekiwania? A tym bardziej na rozczarowania! Dlaczego za każdym razem zakładam różowe okulary i widzę drugą osobę w kolorze, który jej narzucam we własnych myślach? Może bez moich barwnych szkiełek, ona jest ciekawsza? Kiedy tańczymy — nie chodzi o to, żeby forsować każdy ruch, podstrajać muzykę pod naszą choreografię, tylko żeby oddać się jej rytmie i melodii. A co ze mną? Jak poradzę sobie ze swoimi rozczarowaniami? Tego, jeszcze nie jestem pewna, ale wiem jedno. Na tej sali balowej, nikt nie wie, ile prób i błędów się podjęłam, ale za to wszyscy będą wiedzieli, kiedy nareszcie mi się uda.

I tak nadchodzi wieczór. A jutro, postarajmy się żyć bez oczekiwań, a doceniać wszystko.

Z całą miłością, YP.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *